Wycieczki po Puszczy Kampinoskiej

Chcesz odwiedzić Kampinoski Park Narodowy, ale nie wiesz, jaką trasę wybrać? Dobrze trafiłeś! Poniżej prezentuję wybrane propozycje tras, które pozwolą Wam zobaczyć najciekawsze i najbardziej charakterystyczne miejsca w Puszczy. Wszystkie prezentowane tu wycieczki startują i kończą się przy przystankach komunikacji zbiorowej. Ponadto większość z nich to pętle zaczynające się przy parkingach, co ma znaczenie dla miłośników własnych czterech kółek.

Szlaki w Puszczy Kampinoskiej

Truskawska dyszka (10,5 km)

To bez wątpienia jedna z najpopularniejszych tras wycieczek w Puszczy Kampinoskiej, popularna również wśród biegaczy. Startujemy blisko Warszawy, a trasa – choć niedługa – pozwala poznać najbardziej charakterystyczne miejsca w KPN. Można by powiedzieć: „Kampinos w pigułce”! Trasa biegnie wzdłuż ścieżki edukacyjnej „Do Karczmiska”, po drodze uświadczymy więc kilka tablic informacyjnych, dzięki których dowiemy się wiele ciekawych rzeczy o mijanych obiektach.

  • Startujemy w centrum Truskawia, gdzie z metra Młociny dojeżdża autobus 210 (turyści zmotoryzowani jadą na parking, który jest 0,5 km dalej na zachód). Tuż obok pętli uwagę zwraca pomnik upamiętniający walki, jakie toczyły się tu podczas II wojny światowej – zainteresowanych tym tematem odsyłam do dobrze zredagowanego hasła na Wikipedii „Rzeczpospolita Kampinoska”. W razie potrzeby w pobliskim sklepie możemy dokupić jedzenie i picie. Ruszamy szlakiem czarnym na zachód, po 500 metrach docierając do końca asfaltowej drogi i granicy Kampinoskiego Parku Narodowego.
  • Przygodę z parkiem zaczynamy od obszaru Paśniki. Jego nazwa bierze się po prostu od tego, że kiedyś wypasano tu krowy. Warto bowiem wiedzieć, że jeszcze niedawno był wsią o charakterze typowo rolniczym. Dziś krów już tu nie uświadczymy, choć łąki (regularnie koszone przez KPN) się ostały. Szczególnie pięknie prezentują się one wczesną wiosną, gdy poziom wody w bagnach jest wysoki.
  • Uroczo robi się również, gdy wchodzimy w las. Na długiej kładce możemy podziwiać rosnący na bagnie ols kontrastujący z borami porastającymi wydmę. Pod nami płynie zaś niewielka, acz śliczna struga (o ile nie jest zbyt sucho).
  • W miejscu zwanym Karczmisko skręcamy w lewo na zielony szlak. Dziś jest tu tylko las, ale kiedyś – jak wskazuje nazwa – była tu Karczma. Dowodem są chociażby mapy topograficzne z XIX wieku. Ponoć uwieczniono ją także na obrazie „Karczma Ostatni Grosz” Jana Feliska Piwarskiego – reprodukcję dzieła znajdziemy na tablicy informacyjnej.
  • Kilkaset metrów od węzła szlaków docieramy do wiatrołomu, który powstał po pewnej letniej wichurze w 2004 roku. Zwróćmy uwagę, jak od tego czasu przyroda zdążyła się odrodzić. Miejsce szczególnie warto odwiedzić w sierpniu lub wrześniu, gdy kwitną tu wrzosy.
  • Kolejny węzeł szlaków znajduje się przy Mogile Powstańców. To właśnie w tym miejscu w 1863 roku miała miejsce bitwa pod Budą Zaborowską – jedno z ważniejszych starć powstania styczniowego. Idąc dalej, zwróćmy uwagę na piękne tereny bagienne.
  • Na kolejnym węźle szlaków skręcamy w lewo i trzymamy się żółtych znaków. Ostatnia końcówka jest już względnie mało atrakcyjna. Sam finisz może nas natomiast zaskoczyć tzw. Morzem Truskawskim, czyli podtopionym fragmentem drogi. Po bardziej obfitych opadach wcale niełatwo tędy przejść suchą stopą! W planach KPN jest jednak podniesienie tego odcinka. Jeśli wycieczkę zakończyliśmy z pustym brzuchem, możemy skorzystać z okolicznego „spożywczaka” albo z restauracji „Dzipula”.

Dzika Puszcza tuż pod Warszawą (17,4 km)

Chcecie zaznać uroków dzikiej puszczy, nie ruszając się daleko poza Warszawę? Ta wycieczka jest dla Was. Wprawdzie dystans niemały, ale naprawdę warto! Po jej przejściu można ze spokojnym sumieniem powiedzieć: tak, zobaczyłem piękno Puszczy Kampinoskiej.

  • Wycieczkę zaczynamy od Dziekanowa Leśnego. Dojedziemy tu z Metra Młociny autobusem miejskim linii 150. Nieco dalej w kierunku Łomianek znajduje się także dość spory parking z toaletami. Trzymając się szlaku czerwonego, po naszej lewej stronie będziemy mieli obszar ochrony ścisłej Sieraków zlokalizowany w zabagnionej Kotlinie Cichowęża porośniętej w sporej części przez starodrzewy. To m.in. unikatowy charakter tego miejsca był podnoszony przez małżeństwo Kobendzów jako argument za utworzeniem parku narodowego. Szczególnie urokliwie robi się po około 3 km, gdy szlak wchodzi na groblę – jeśli akurat poziom wody w bagnie jest wysoki, widoki zapierają dech w piersiach.
  • Po ponad 5 km dochodzimy do węzła szlaków przy Mogilnym Mostku. Z miejscem tym wiąże się legenda – ponoć dawno temu zamordowano tu kobietę, która szkła do kościoła w Łomnej, a na pamiątkę tych wydarzeń przechodnie rzucali na stos gałęzie. Mostek wybudowano na Wilczej Strudze – cieku, który odprowadza wodę z Kotliny Cichowęża.
  • Ruszając dalej na południe, wchodzimy już pas wydmowy porośnięty wiekowym borem sosnowym. W obniżeniu jednej z okolicznych wydm znajduje się stanowisko wyjątkowej rośliny – chamedafne północnej. 
  • Gdy szlak skręca znów na zachód, po naszej lewej stronie będzie znajdowało się Długie Bagno – jedno z nielicznych torfowisk w Puszczy Kampinoskiej, kiedyś miejsce eksploatacji torfu. W jednym zakamarków tego obniżenia znajduje się drugie w Puszczy stanowisko chamedafne północnej. Idąc wzdłuż Długiego Bagna, warto mieć na uwadze, że jeszcze przed II wojną światową biegły tędy… tory kolejowe. Nie służyły one jednak do transportu pasażerów, ale obsługiwały miejscowy skład amunicji.
  • Dochodzimy to cmentarza w Palmirach. To właśnie w tym miejscu od grudnia 1939 roku do lipca 1941 r. Niemcy rozstrzelali 1,7 tys. osób w ramach tzw. Akcji AB. By dowiedzieć się więcej na temat tych wydarzeń oraz pochowanych tu osób, warto odwiedzić pobliskie muzeum (wstęp bezpłatny). Ekspozycja długo pozostanie w waszej pamięci. Dodajmy, że w sezonie tuż przed muzeum dojeżdża autobus podmiejski 800 kursujący z Metra Młociny.
  • Jeśli z jakichś powodów czujemy się już zmęczeni, możemy wybrać czarny lub niebieski szlak i dojść do Truskawia, skąd do stolicy zabierze nas autobus 210. Jeśli mamy pełno sił, kierujemy się czerwonym szlakiem do Zdrojowej Góry. To pokaźnej wielkości wydma, u stóp której – jak wskazuje nazwa – ongiś tryskało źródełko. Dziś już go nie uświadczymy, naszą uwagę mogą natomiast zwrócić resztki cegieł – to pozostałość po wspomnianym wcześniej przedwojennym magazynie amunicji, który został zniszczony przez Niemców jeszcze podczas kampanii wrześniowej.
  • Z tego miejsca trzymamy się już szlaku zielonego. Po około kilometrze po lewej stronie zobaczymy pomnik Kompanii Jerzyków. Gdy w stolicy trwało Powstanie Warszawskie, w tym miejscu również toczyły się walki, choć oczywiście na mniejszą skalę. Przez spory czas żołnierze Armii Krajowej odnosili nawet sukcesy, co na krótko pozwoliło wyrwać te tereny z rąk niemieckich (mówiło się wówczas o tzw. Rzeczpospolitej Kampinoskiej).
  • Kolejne kilometry mogą się wydawać nieco monotonne. Będziemy szli kilka kilometrów szeroką drogą gruntową. Ciekawie zrobi się, gdy szlak zacznie kierować się z powrotem na północ, oznacza to bowiem, że po lewej stronie znów będziemy mogli podziwiać Kotlinę Cichowęża. Nim ją dostrzeżemy, przy leśniczówce warto zwrócić uwagę na stary i rozłożysty dąb – na pewno go nie przeoczycie, bo umieszczono przy nim tablicę informacyjną.
  • Gdy dochodzimy do szlaku żółtego, oznacza to, że jesteśmy przy uroczysku Na Miny. Dalej trzymamy się jednak szlaku zielonego. Teraz czeka nas kilometrowy spacer przez piękny olsowy starodrzew – szczególnie warto znaleźć się tu w kwietniu, gdy kwitną kaczeńce. W końcu lekko pod górkę opuszczamy Kotlinę Cichowężą i zamykamy pętlę i po następnych kilkuset metrach wracamy na punktu wyjścia.

Tak odradza się Puszcza (17,7 km)

Ta wycieczka wyjątkowo nie jest pętlą. Dobrze zorganizowana komunikacja publiczna sprawi jednak, że jej organizacja nie powinna przysporzyć większych problemów. W jej trakcie będziemy mogli obejrzeć moim zdaniem dwa najpiękniejsze tereny bagienne w Puszczy Kampinoskiej. Jest ona także świetną okazją, by zobaczyć, jak przyroda odradza się na terenie wiatrołomu czy na dawnych terenach zabudowanych.

  • Marsz zaczynamy na przystanku „Zaborówek Osiedle” – z pętli „osiedle Górczewska” dojeżdża tu linia 719. Idziemy kawałek w kierunku zachodnim (czyli tam, gdzie pojechał nasz autobus) i po chwili skręcamy w ulicę Brzozową. Po chwili zmienia się ona w drogę gruntową i wchodzi w las. W tym momencie wprawne oko dostrzeże, że idziemy lekko w dół – w tym miejscu opuszczamy Równinę Łowicko-Błońską i schodzimy do Kotliny Warszawskiej, czyli pradoliny Wisły. Po chwili dochodzimy do niewielkiej polany i leśniczówki, gdzie dochodzi szlak niebieski.
  • Opcjonalnie możemy wysiąść z autobusu wcześniej na przystanku „Zaborów Szkoła” lub „Janin”. Wówczas do wspomnianej wyżej polanki dojdziemy szlakiem niebieskim.
  • Dalej nie idziemy jednak szlakiem niebieskim, ale trzymamy się szerokiej gruntowej drogi. Po kilkuset metrach dojdziemy do skrzyżowania ze szlakiem żółtym – tu skręcamy w prawo. Zaraz za zakrętem i szlabanem po naszej lewej stronie zobaczymy plenerową wystawę zdjęć przyrodniczych.
  • Po kolejnych kilkuset metrach dochodzimy opuszczamy las i wychodzimy na rozległe łąki. Podczas wilgotnych okresów przejście tędy może być utrudnione. Po chwili dojdziemy do mostku nad Kanałem Zaborowskim – w mojej ocenie to jeden z piękniejszych punktów widokowych w Puszczy Kampinoskiej o każdej porze roku. Zwróćcie uwagę, jak wyraźnie kontrastują tu ze sobą pas bagienny z wydmowym.
  • Teraz przez dłuższy czas będziemy iść przez tereny wydmowe. Po dojściu do węzła szlaków skręcamy w prawo i trzymamy się znaków zielonych. Po kilku kilometrach dojdziemy do Ławskiej Góry – na pewno jej nie przegapicie. To jedna z ładniej wykształconych wydm we wschodniej części Puszczy.
  • Zaraz za Ławską Górą wkraczamy na teren dawnej wsi Ławy, która została wykupiona po założeniu KPN-u. Przyjrzyjcie się uważnie okolicznym krajobrazom, a na pewno dostrzeżenie mniej lub bardziej widoczne ślady po bytności człowieka.
  • Przy węźle szlaków Wyględy Górne dochodzi do nas szlak niebieski. Za chwilę wkroczymy na obszar ochrony ścisłej Kalisko – moim zdaniem najpiękniejszy teren bagienny w całej Puszczy. Szczególnie polecam odwiedzić to miejsce przy wysokim stanie wód w bagnach, najlepiej podczas wilgotnego lata – ma się wówczas uczycie, jakbyśmy szli przez amazońską dżunglę (uwaga na komary!). Co ciekawe, jeszcze parę lat temu ze względu na podtopienia na szlakach przejście tędy było naprawdę trudne i dobrzy było w tym celu założyć kalosze. Dziś dzięki wybudowaniu kilku długich kładek nie jest to już jednak większy problem.
  • Tuż po opuszczeniu bagien dochodzimy do węzła szlaków w Zaborowie Leśnym (opcjonalnie możemy stąd skrócić sobie drogę do Truskawia, wybierając szlak żółty, odcinek ten jest jednak mało atrakcyjny). Od tego momentu trzymamy się znaków niebieskich. Po prawej stronie mamy teraz kolejną okazję, by zobaczyć dawne tereny wiejskie na które powraca przyroda. Z kolei po lewej stronie w pewnym momencie dostrzeżemy ślady po wiatrołomie z 2003 roku. Po pewnej niszczycielskiej lipcowej wichurze teren ten był niemal zupełnie pozbawiony drzew, jednak dziś jest tu już całkiem zielono.
  • Przez kolejne kilometry idziemy przez całkiem urozmaicony krajobraz. Mijamy m.in. wysokie wydmy, pojedyncze zabudowania oraz tereny bagienne. Gdy zabudowań zrobi się nieco więcej, oznacza, że doszliśmy do miejscowości Truskaw Mały. Za chwilę dojdziemy do szerokie gruntowej drogi – tu opuszczamy szlak niebieski i skręcamy w lewo. Ostatnie 2 km nie już nieco monotonne. Po ich pokonaniu opuszczamy las i dochodzimy do centrum Truskawia. Tu czeka na nas autobus 210, który zabierze nas do Metra Młociny. W oczekiwaniu na pojazd możemy odwiedzić sklep spożywczy oraz restaurację Dziupla słynną z dań z dziczyzny.

Przez środek Puszczy (16,8 km)

Im dalej na zachód, tym Puszcza dziksza i mniej w niej turystów… ale też trudniej dojechać, szczególnie komunikacją publiczną. Niniejsza wycieczka jest swego rodzaju kompromisem między tymi dwoma czynnikami.

  • Wędrówkę zaczynamy na pętli autobusu 719 w Lesznie (dojazd z os. Górczewska na warszawskim Bemowie). Miejscowość leży na skraju Równiny Łowicko-Błońskiej – rozległego płaskiego obszaru słynącego z bardzo żyznych gleb. Co ciekawe, to właśnie dzięki nim Leszno zawdzięcza swój rozwój w XIX wieku, a konkretnie dzięki założonej tu cukrowni (nieczynnej od 2004 roku). My kierujemy się ku Kotlinie Warszawskiej, trzymając się szlaku żółtego.
  • Najpierw przez chwilę idziemy przez zabudowania Leszna, a następnie wchodzimy w las. Po pewnym czasie po naszej lewej stronie zobaczymy szkółkę leśną prowadzoną przez Kampinoski Park Narodowy. Z kolei nieco dalej po prawej dostrzeżemy zabudowania szkoły cyrkowej w Julinku. Jeśli mamy ochotę na nieco rozrywki, możemy tam zajrzeć, bo czeka nas tam chociażby park linowy.
  • Kilkaset metrów za Julinkiem wyjdziemy na pola uprawne położone na łagodnym stoku o spadku około 20 metrów. Właśnie doszliśmy do krawędzi pradoliny Wisły. Kiedyś całą jej szerokością płynęła rzeka, dziś znajduje się ona w odległości blisko 20 kilometrów od nas.
  • Gdy miniemy zabudowania wsi Łubiec dojdziemy do polany wypoczynkowej i węzła szlaków. Od tego miejsca trzymamy się znaków czerwonych. Poprowadzą nas one przez jedne z piękniejszych w Puszczy obszarów wydmowych porośniętych sosnowym starodrzewem. Po drodze miniemy m.in. wydmę o wdzięcznej nazwie Miłosna Górka.
  • Gdy dojdziemy do ruchliwej drogi wojewódzkiej, znaczy, że jesteśmy w Roztoce. Jeśli mamy czas i ochotę, gorąco polecam na pół godzinki zboczyć ze szlaku i zwiedzić krótką, choć bardzo urokliwą ścieżkę edukacyjną. Zobaczymy na niej m.in. sztucznie przekopany przełom Kanału Zaborowskiego przez południowy pas wydmowy, a także rozległe łąki – kiedyś prywatne, ale dziś w większości wykupione już przez KPN.
  • Od Roztoki przez kilka kilometrów trzymamy się znaków zielonych, a na kolejnym węźle wybieramy szlak żółty, który doprowadzi nas z powrotem do Leszna. Nim jednak tam dojdziemy, miniemy obszar ochrony ścisłej Debły – moim zdaniem jedno z piękniejszych miejsc w Puszczy. Nigdzie tak wyraźnie jak tu nie kontrastują ze sobą bagna z wydmami. Do sięgnięcia po aparat zachęca także leniwie płynący Kanał Zaborowski oraz rozległe podmokłe łąki, gdzie przy odrobinie szczęścia można dostrzec różne ciekawe ptaki.
  • Po opuszczeniu bagien po naszej prawej stronie zobaczymy plenerową wystawę zdjęć przyrodniczych, nieco dalej przetniemy szeroką drogę gruntową, a następnie będziemy lekko wspinać się po stoku pradoliny Wisły – oto znów jesteśmy na Równinie Łowicko-Błońskiej. Po kilku kilometrach docieramy z powrotem do Leszna. Tu możemy zregenerować siły zarówno w licznych sklepach spożywczych, jak i w kilku knajpkach.