Rekordowa susza, wszystkie śluzy w dół!

Zarówno liczby, jak i po prostu widok kampinoskich bagien nie pozostawiają wątpliwości – w tym roku w Puszczy Kampinoskiej mamy do czynienia z rekordową suszą. Czy oprócz wznoszenia modłów o deszcz można coś na tę sytuację poradzić? Owszem!

W liczbach dramatyczną sytuację pokazują dane zaprezentowane przez Regionalne Centrum Ekologiczne REC Polska, które współuczestniczy w projekcie Kampinoskie Bagna.

“Mamy wielką suszę w Kampinoskim Parku Narodowym. Jeszcze nie wszyscy ją widzą, jeszcze nie bije zbytnio po oczach osłonięta wiosenną zielenią. Ale na wiosnę nie było tak mało wody przynajmniej od 10 lat, a pewnie o wiele dłużej.

Obecnie płynie w Łasicy 0,35 m3 wody na sekundę, a najniższy dotąd odnotowany wiosenny przepływ (najniższy, a nie średni czy najwyższy!) wynosił 1,1 m3 czyli aż 3x więcej niż obecnie. Rozumiecie, co to znaczy? 

Zobaczymy, co będzie dalej, ale na razie rok zapowiada się bardzo ciężko już nie tylko dla traszek czy kumaków, ale też dla innych, bardziej sucholubnych organizmów. Oby wytrzymały to kampinoskie sosny.

Co bardziej wnikliwi czytelnicy mogą zadać pytanie, czy aby ów niewielki przepływ nie powinien być – paradoksalnie – dobrą wiadomością? Oznaczałby bowiem to, że woda jest skutecznie zatrzymywana na terenie Puszczy. – Zasadniczo dobrze Pan myśli, im mniej wody odpływa z kampinoskich bagien tym lepiej – wyjaśnia mi Michał Miazga z REC Polska. – Niemniej jest zasadnicza różnica między latem a wiosną. Latem brak odpływu jest stanem naturalnym, wiosną to raczej ewenement świadczący o naprawdę małej ilości wody w zlewni. Wiosną stanem naturalnym w Kampinosie jest tzw. przepływ dolinowy, a w tym roku całkiem go brak – podkreśla Michał Miazga.

Skąd ta susza?

Przyczyny tego niepokojącego stanu są przynajmniej trzy:

  1. Niemal kompletny brak pokrywy śnieżnej tej zimy, a śnieg jest zazwyczaj bardzo ważnym sposobem retencji wody.
  2. Nikłe opady w ostatnich miesiącach.
  3. Cała seria suchych lat, która powoli, acz systematycznie obniża poziom wód gruntowych w całej Puszczy.

Efekty widać gołym okiem. O ile wczesną wiosną niemal zawsze w kampinoskich bagnach stała woda, o tyle teraz można dostrzec jedynie pojedyncze płytkie kałuże. Zaś cieki są albo kompletnie wyschnięte, albo ledwo ciurkają.

Jakie są tego skutki dla kampinoskiej przyrody?

Oczywiście najbardziej dotkliwe są dla flory i fauny bagiennej, utrudniając jej rozwój, rozmnażanie czy w skrajnych przypadkach nawet egzystencję. Ale zagrożenie nie omija również porastających wydmy borów sosnowych. Długotrwały niski poziom wód gruntowych może poważnie osłabiać sosny, co z kolei znacznie ułatwia życie szkodnikom, które się nimi żywią. Mam tu na myśli przede wszystkim kornika ostrozębnego, który już w 2023 roku dał o sobie znać. Wtedy jego zasięg był na szczęście ograniczony, ale nie da się wykluczyć, że jeśli tegoroczne lato okaże się znacznie suchsze, gradacja kornika będzie wielkoobszarowa.

Bardziej oczywistą konsekwencją suszy jest zwiększone zagrożenie pożarowe. Tu dobrą wiadomością jest to, że KPN prowadzi inwestycje, które mają pomóc lepiej radzić sobie z tym niebezpieczeństwem. Nawet jednak najlepsze projekty nie zmienią faktu, że ogromne połacie suchych kampinoskich borów mogą w niesprzyjających okolicznościach stać się areną pożaru niemożliwego do opanowania.

Poważny problem wymaga poważnych rozwiązań, czyli rzecz o śluzach

Czy w obecnej sytuacji Kampinoski Park Narodowy może jedynie biernie przyglądać się narastającemu problemowi? Owszem, sporym kosztem realizowany jest wspomniany już projekt Kampinoskie Bagna, tyle że z założenia ma on podnosić poziom mokradeł jedynie lokalnie. Duże kampinoskie kanały, jak mocno odwadniały Puszczę, tak dalej to robią. Na usta ciśnie się więc pytanie, czy może nie najwyższa pora całkowicie zatrzymać w nich przepływy? Możliwości techniczne są, a to w postaci systemu śluz, które – co zaobserwował zapewne niejeden turysta – na ogół są podniesione.

Z pytaniami dotyczącymi kampinoskich śluz zwróciłem się do dyrekcji KPN. Po pierwsze, chciałem wiedzieć, kto decyduje o ich opuszczeniu. Pytanie o tyle na miejscu, że choćby jeszcze w lutym, gdy było wiadome, że szykuje nam się suchy okres, śluzy (przynajmniej te widoczne ze szlaków) były podniesione, wypuszczając z Parku spore ilości bezcennej wody.

Wszystkie jazy na terenie Kampinoskiego Parku Narodowego, jako urządzenia wodne, są w zarządzie Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. Decyzja o ich zamknięciu lub otwarciu podejmowana jest przez Wody Polskie w oparciu o pozwolenia wodno-prawne i porozumienia będące załącznikami do tych pozwoleń pomiędzy PGW WP, KPN i poszczególnymi gminami. W porozumieniach zawarte są daty najwcześniejszego w roku zamknięcia jazów, które w zależności od jazu przypadają na 1 lub 15 marca. KPN jako strona porozumień bierze aktywny udział w zarządzaniu jazami i wnioskuje o zamykanie jazów” – wyjaśnia Park.

Będąc w zeszłym tygodniu w Puszczy, z zadowoleniem odnotowałem, że przynajmniej jeden jaz jest wreszcie opuszczony. Ale jak to wygląda z innymi przetamowaniami? “W bieżącym roku wszystkie jazy zostały zamknięte 19 marca (z wyjątkiem jazu Sianno, który nie został otworzony na zimę i piętrzył przez cały czas)” – odpowiada KPN. 

Park przyznaje jednocześnie, że nie wszystkie jazy działają tak jak powinny. “Są problemy ze stanem technicznym niektórych jazów oraz z ich otwieraniem przez niepowołane osoby. Zgodnie z naszą wiedzą obecnie piętrzą wodę jazy Sianno, Nowa Dąbrowa, Aleksandrów, a pozostałe (Zamość, Janówek, Brzozówka) mimo opuszczonych zasów nie piętrzą wody. Jest jeszcze jaz Bieliny, który nie ma pozwolenia wodno-prawnego i jest nieczynny od wielu lat” – tłumaczy dyrekcja. 

Jak widać, jest spore pole do poprawy retencji wody. I mówię tu nie tylko o poprawie stanu technicznego jazów, ale również o zmianie zasad ich opuszczania. Szczególnie w takich sytuacjach jak obecnie, Park powinien mieć zdecydowanie większą decyzyjność.

Przyroda również nie próżnuje

Na koniec warto dodać, że i kampinoska przyroda ma swoje sprawdzone sposoby na zatrzymywanie wody. Najskuteczniejszym są oczywiście bobry! Szacuje się, że obecnie w Puszczy wybudowały one około 70 przetamowań. Szczęśliwie, one nie potrzebują pozwoleń wodno-prawnych.

Autor: Jerzy Królikowski

Dumny redaktor naczelny od 2010 roku. Miłośnik Puszczy od jeszcze dłuższego czasu. Po Kampinosie głównie biega i jeździ na rowerze

1 komentarz do wiadomości “Rekordowa susza, wszystkie śluzy w dół!

  1. Koło mnie na strudze regularnie rozwalają żeremia i tamy bobrów. Bo centrum handlowe niemieckie musi tamtędy spuszczać wodę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *