KPN przymierza się do ustawienia parkomatów [aktualizacja]

Dyrekcja Kampinoskiego Parku Narodowego szuka chętnych, którzy wprowadzą system poboru opłat za parkowanie. Na początek miałby on objąć dwie lokalizacje.

Postępowanie odbywa się w trybie rozeznania rynku, który wykorzystywany jest przy mniej wartościowych zakupach i wcale nie musi się skończyć podpisaniem umowy, nawet jeśli wpłyną oferty. Ale przejdźmy do rzeczy, czyli do przedmiotu zamówienia. A jest nim usługa polegająca na wprowadzeniu i obsłudze systemu poboru opłat za parkowanie na 2 parkingach na terenie Kampinoskiego Parku Narodowego w okresie od 01.06.2026 r. do 31.12.2026 r. Rozwiązanie miałoby funkcjonować na parkingach w Granicy oraz w Roztoce.

Jak czytamy w specyfikacji, opłaty za parkowanie będzie można wnosić zarówno za pomocą parkomatów, jak i smartfonów. Co ciekawe, do obowiązków wykonawcy będzie należało również egzekwowane opłat oraz prowadzenie ewentualnej windykacji.

Oferty można składać do 20 maja, zaś system miałby ruszyć całkiem szybko, bo już 1 czerwca tego roku. Jakie będą konkretnie wysokości opłat? Tego w dokumentacji zamówienia nie podano.

Jeśli zamówienie uda się rozstrzygnąć, byłyby to pierwsze płatne parkingi w KPN. Warto jednak podkreślić, że wiele innych parków narodowych już od dawna stosuje tego typu rozwiązania. Tak jest choćby w Wielkopolskim czy Tatrzańskim PN.

Aktualizacja z 8 czerwca: Jak informuje dyrekcja KPN, umowa z wykonawcą, firmą EUROPARC sp. z o.o., zostanie podpisana 10 czerwca. W ramach wynagrodzenia spółka będzie pobierać 29% przychodów z opłat. Pozostałe dwie oferty złożone w postępowaniu były mniej korzystne dla KPN. Wykonawcy oferowali bowiem pobieranie 45,5%, a nawet 60% przychodów.

Kiedy parkomaty staną w terenie? Zgodnie z umową system w Roztoce powinien ruszyć 14 dni od podpisania umowy. Z kolei w Granicy będzie to 7 dni od dnia uzyskania prawomocnych decyzji administracyjnych. Różnica w zapisach bierze się stąd, że ustawienie infrastruktury w tej drugiej lokalizacji musi zostać wcześniej uzgodnione z konserwatorem zabytków.

Autor: Jerzy Królikowski

Dumny redaktor naczelny od 2010 roku. Miłośnik Puszczy od jeszcze dłuższego czasu. Po Kampinosie głównie biega i jeździ na rowerze

7 komentarzy do wiadomości “KPN przymierza się do ustawienia parkomatów [aktualizacja]

  1. Jak nie kijem go to pałką…
    Nie udało się (póki co) wprowadzić opłat za wejście do Kampinosu, no to wymyślili opłaty za parkingi. Czy to zachęci ludzi do leśnych aktywności czy raczej zniechęci? A tyle się mówi, żeby ludzie się ruszali, żeby nie siedzieli ciągle w domu. To co zarobią na tych opłatach parkingowych to potem NFZ kilkaset razy tyle wyda na leczenie chorób cywilizacyjnych, spowodowanych brakiem ruchu.
    Tylko proszę mi nie pisać, że w Tatrzańskim Parku są opłaty albo w jakimś innym. Kampinos jest specyficzny. Pełni równolegle rolę lasu miejskiego. Las to dobro publiczne. I jako jedno z ostatnich dóbr powinno pozostać w pełni darmowe – dla wszystkich. Na południu Warszawy mają Las Kabacki, na wschodzie Mazowiecki Park Krajobrazowy, a dla dzielnic północno-zachodnich jest Kampinos.

    1. Zaraz mogą znowu uaktywnić się i odpowiedzieć Ci forumowi mieszkańcy KPN, że opłaty za wejście do puszczy są potrzebne aby ci źli turyści nie kręcili się pod ich nowobogackimi rezydencjami i nie psuli im sielanki i spokoju, bo tylko im się ona należy (w imię zwierząt oczywiście).

      1. Nie jestem „forumowym mieszkańcem KPN”, ale fakt jest taki, że wielu „turystów” traktuje puszczę jak śródmiejski deptak, z wszelkimi negatywnymi konsekwencjami takiego podejścia.
        Pamiętajcie, że publiczny dostęp do dzikiej natury, który mamy w Polsce, w wielu miejscach na świecie nie jest standardem i powinniśmy traktować go jako nasz przywilej i dumę, a o samą przyrodę i jej dzikość dbać. Tymczasem wiele osób ogranicza się do roszczeniowego domagania się własnej „wolności”, ignorując konsekwencje jakie wywołujemy jako masa takich „wolnych” ludzi.
        Dochodzi tu też do jawnej dysproporcji w postrzeganiu otaczającej nas przestrzeni i wkładu w jej utrzymanie. Przykładowo, patrząc na Warszawę, dostęp do miasta dla niewarszawiaków jest obłożony dodatkowymi kosztami w postaci opłat za parkowanie, droższych biletów komunikacyjnych i braku różnorakich zniżek przysługujących mieszkańcom Warszawy. Tymczasem, gdy taka zależność miałaby pojawić się w drugą stronę, podnoszony jest głośny sprzeciw i argumenty o darmowym dostępie dla wszystkich – tylko dlaczego nie do wszystkiego? Dlaczego ten darmowy dostęp ma dotyczyć tylko wybranych miejsc, a w przypadku innych dostęp ma być płatny, a darmowy wyłącznie dla pewnych uprzywilejowanych grup?

        A pisanie o „nowobogackości” ludzi mieszkających w pobliżu lasu w sytuacji, w której aglomeracja Warszawy jest mekką polskiej imigracji, jest zwyczajnie słabe i pokazuje, że merytoryka przegrywa w starciu z mentalnością plemienną i myśleniem „my”-„oni”.

        1. Jeśli ktoś się źle zachowuje w lesie to od tego jest straż leśna i mandaty, a nie wprowadzenie opłat za parking. Znając chamską specyfikę niektórych ludzi to wprowadzenie opłaty za parking jeszcze bardziej ich rozbisurmani („płacę, więc wymagam”).

          Opłaty za miejskie parkowanie dotyczą nie tylko osób z poza Warszawy, ale i samych Warszawiaków, zwłaszcza innych dzielnic.
          A warszawski Las Kabacki służy tak samo mieszkańcom warszawskiego Ursynowa jak i podwarszwskiego (piaseczyńskiego) Józefosławia. Podobnie lasek Park Młociński służy również mieszkańcom podmiejskich Łomianek.
          A koszty biletów autobusów są ustalane z gminami. Ciężko żeby Warszawa fundowała w 100% komunikację publicznej gminom ościennym. Podobnie ja też muszę zapłacić za skorzystanie z linii 98 czy 97. A mieszkaniec Izabelina ma do nich dostęp za darmo w ramach Karty Izabelińczyka.

  2. Czy parki narodowe w Polsce są instytucjami publicznymi i otrzymują finansowanie z naszych podatków czy są może prywatnymi przedsiębiorstwami? Jeżeli to drugie to oczywiście mają prawo do prowadzenia działalności komercyjnej. Jeżeli jednak są utrzymywane z podatków to jakim prawem komercjalizują swoje usługi?

    Czy członek spółdzielni mieszkaniowej lub wspólnoty regularnie opłacający czynsz dodatkowo wnosi jednorazową opłatę za każdym razem gdy korzysta z wózkarni czy suszarni? Dlaczego zatem obywatele tak łatwo przyjmują do wiadomości fakt komercjalizacji przestrzeni i usług publicznych? Usług już wcześniej opłaconych PITem, VATem, akcyzą i podatkiem od nieruchomości, psa czy Bóg wie jeszcze jaką daniną?

  3. Czy administrator strony opublikuje mój wczorajszy post, będący odpowiedzią do użytkowniczki/użytkownika o nicku „Mniej emocji” czy tu jest jakaś cenzura?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *