Jałowiec Królewski, czyli umarł król, niech żyje król

Wskutek niedawnych silnych wiatrów najstarszy jałowiec w Kampinoskim Parku Narodowym dokonał swojego żywota. Wiadomość spodziewana i choć pozornie smutna, to w praktyce świadczy o prawidłowych procesach przyrodniczych w Puszczy.

Informacja o powaleniu przez wiatr Jałowca Królewskiego w Korfowem w południowo-zachodniej części KPN pojawiła się na jednym z facebookowych forów. Jak wynika z wpisu turystki, do zdarzenia doszło w piątek 5 kwietnia (bo wtedy wykonano zdjęcie i przez Mazowsze przechodziły wichury), ewentualnie dzień wcześniej.

Dla tych, którzy mieli okazję widzieć w ostatnich latach Jałowiec Królewski, jego nazwa może wydawać się przesadzona. Ja sam, jak chciałem go zobaczyć po raz pierwszy, miałem spore problemy ze zlokalizowaniem owego króla, mimo że znałem jego przybliżoną lokalizację. A gdy już mi się to udało, moim oczom ukazał się lichy, ledwo żyjący i jako tako trzymający pion chojak. Jednak gdy spojrzeć na archiwalne zdjęcie drzewa sprzed dekad, przymiotnik “królewski” pasuje jak ulał.  

Z przyrodniczego punktu widzenia jałowiec ten opowiada fascynującą historię ewolucji kampinoskich lasów. Według przypuszczeń wybitnego znawcy Puszczy i Mazowsza Lechosława Herza drzewo mogło dożyć nawet około 150 lat. Gdy kiełkowało, prawdopodobnie w latach 70. XIX wieku, teren ten pokrywały spore połacie lotnych piachów. Wbrew pozorom dla jałowca to dobre warunki do rozwoju, wszak to drzewo pionierskie, nieźle znoszące trudne warunki. I to właśnie dzięki tym trudnym warunkom w połączeniu z brakiem innych konkurencyjnych drzew w okolicy Jałowiec Królewski mógł się spokojnie rozrosnąć do wysokości około 8 metrów – całkiem imponującej jak na ten gatunek. 

Jeszcze w latach 70. XX wieku hulał tu wiatr. Jednak gdy KPN rozpoczął akcję wykupu prywatnych gruntów i ich zalesiania, warunki bytowe dla jałowca stawały się stopniowo choć nieubłaganie coraz trudniejsze, a to za sprawą rosnącej konkurencji o słoneczne światło, w której to okoliczne sosny radziły sobie coraz lepiej.

Przegląd dostępnych w internecie zdjęć pokazuje, że jeszcze na początku XXI wieku drzewo wciąż wyglądało imponująco. Jego stan zaczął się jednak wyraźnie pogarszać pod koniec II dekady tego wieku, by na początku lat 20. jego zła kondycja stała się już ewidentna. Jałowiec był już w sporej części uschnięty, zaś pion trzymał wyłącznie dzięki ustawionej przez parkowców podporom.

Jak trafnie ujął los drzewa Lechosław Herz, “spełnił już Królewski Jałowiec swoje zadanie, rolę przedplonu leśnego odegrał, jak mógł najlepiej”.

Autor: Jerzy Królikowski

Dumny redaktor naczelny od 2010 roku. Miłośnik Puszczy od jeszcze dłuższego czasu. Po Kampinosie głównie biega i jeździ na rowerze

1 komentarz do wiadomości “Jałowiec Królewski, czyli umarł król, niech żyje król

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *