Ile mandatów nakłada straż KPN?

Jak powszechnie wiadomo, w Kampinoskim Parku Narodowym obowiązuje wiele różnych ograniczeń i zakazów. A co, jeśli je złamiemy? Wtedy możemy dostać mandat! Ile takich kar wlepiono w ciągu ostatniego roku i za jakie przewiny?

Dowodów na to nie mam, ale śmiem twierdzić, że KPN jest parkiem, gdzie liczba naruszeń regulaminu jest największa w kraju. A wszystko to za sprawą bliskości stolicy i tłumów turystów, którzy zjeżdżają tu co weekend, a każdy z nich chce eksplorować Puszczę na własny, unikatowy sposób. Niestety, nie zawsze legalnie.

Bodaj najczęstszym naruszeniem parkowego regulaminu jest zbaczanie z wyznaczonych szlaków. To szczególnie powszechne we wschodniej części parku. Tam powszechne jest również chodzenie z psami bez smyczy (jak już wcześniej wspomniałem, szkoda, że przepisy KPN są w tej kwestii niejednoznaczne). Na przełomie lata i jesieni nagminnie praktykowane jest grzybobranie – również nielegalne. Do tego należy doliczyć poruszanie się po parkowych ścieżkach motocyklami (zaobserwowane kilka dni temu) czy quadami. Do skrajności należy zaś kłusownictwo oraz kradzież drewna.

Na usta ciśnie się pytanie, czy ktokolwiek sprawuje nad tym kontrolę? Owszem, w ramach KPN działa Straż Parku, ale dla wielu z nas jest jak yeti – ponoć istnieje, choć nikt jej nie widział. Zachęcony przez jednego z Czytelników postanowiłem zapytać Dyrekcję Parku o efekty działalności tej jednostki z ostatniego roku.

Straż w liczbach

Najpierw łyk statystyki z GUS. Straż KPN liczy 10 osób (dane za rok 2020). Jeśli ktoś uważa, że to mało, warto podkreślić, że jest to liczba najwyższa w całym kraju! Na drugim miejscu są bowiem parki Karkonoski i Tatrzański, gdzie funkcjonariuszy jest po 8.

Z odpowiedzi na moje pytanie wynika, że w 2021 roku Straż Parku nałożyła łącznie 12 mandatów na łączną kwotę 1750 zł. W 10 przypadkach powodem było naruszenie art. 127 pkt 1 lit. a ustawy o ochronie przyrody. Ten zapis mówi ogólnie o łamaniu zakazów obowiązujących na terenie parków narodowych i Straż KPN w swojej odpowiedzi niestety nie precyzuje, o jakie konkretnie czyny chodziło. Ponadto po jednym mandacie nałożono za „zbieranie gałęzi, kory, wiórów, trawy, wrzosów, szyszek lub ziół albo zdzieranie darni” (art. 153 § 1 pkt 3 Kodeksu wykroczeń) oraz za „wjeżdżanie pojazdem silnikowym, zaprzęgowym lub motorowerem” (art. 161 Kodeksu wykroczeń).

Krótko mówiąc wychodzi na to, że Straż Parku nakłada średnio jeden mandat miesięcznie. Biorąc pod uwagę skalę łamania regulaminu, jaką każdy z nas może codziennie dostrzec w Puszczy, wydaje się, że to niewiele. Ale obraz sytuacji zdecydowanie odmieniają statystyki dotyczące pouczeń. Tych bowiem nałożono w ubiegłym roku 1687, czyli średnio 4,5 dziennie i 168 na jednego strażnika rocznie.

Dużo to czy mało?

Zdania z pewnością będą podzielone. Część osób powie, że – biorąc pod uwagę ogromną liczbę turystów – liczby te powinny być wielokrotnie większe. Ale z drugiej strony otrzymałem już kilka maili, w których Czytelnicy uskarżali się na zbytnią aktywność Straży. Natomiast w mojej ocenie przytoczone statystyki z pewnością świadczą o tym, że Straż Parku nie jest instytucją czysto teoretyczną, a taką łatkę wielu jej przykleja.

Krótko mówiąc, schodząc ze szlaku czy idąc na grzyby, spotkanie z parkowym strażnikiem jest całkiem prawdopodobne. Choć oczywiście najlepiej by było, gdyby do przestrzegania regulaminu przekonywała nas nie obecność strażnika, ale dobro przyrody…

Autor: Jerzy Królikowski

Dumny redaktor naczelny od 2010 roku. Miłośnik Puszczy od jeszcze dłuższego czasu. Po Kampinosie głównie biega i jeździ na rowerze

8 komentarzy do wiadomości “Ile mandatów nakłada straż KPN?

  1. Hmm jak by tu pocieszyć autora tego płaczu nad nędzą kampinoską. Bo widać troskę o sprzedaż biletów i kto to ma robić i czy potrafi i kto ma łapać kłusowników, zbieraczy grzybów, motocyklistów i quadowców oraz innych śmieciarzy i wałęsaków leśnych. Moim zdaniem są dobre przykłady rozwiązań podobnych problemów na ten pszykład w ZTM albo pachołki miejskie albo oachołki wiejskie. Kto nie pamięta jak to jeszcze nie dawno gmina kupowała radar i dwuch pachołków potrafiło zarobić na siebie i na całom gmine. No nie potrzeba tu nic wymyślać tylko uzależnić pensje strażników od wyników pracy albo inaczej zatrudnić ich na własny rozrachunek albo fifty-fifty. I o nic więcej się nie martwić i nie płakać jak matka nad op….ym dzieckiem. Myślę że i dyrekcja będzie zadowolniona i przyrodnicy i nędza kampinoska.I to by było na tyle s poważaniem bes obrazy.

  2. Problemem Strażników KPN jest trudność z egzekwowaniem prawa i powszechną społeczną opinią że Las nam się należy i będziemy robić w nim co chcemy. Wielokrotnie obserwuję łamaniem regulaminu parku i zwracając uwagę spotykam się z agresją. Drobna osoba w roli strażnika w spotkaniu z czterema rosłymi mężczyznami wynoszącymi kosze grzybów nie ma instrumentów do egzekwowania prawa . I nie wiem czy zmieni to ustawa o Parkach Narodowych która uzbraja strażników w broń i prawo do wylegitymowania. Zapewne pojawią się oburzenia opinni publicznej.W moim przekonaniu daleko jeszcze Społeczeństwu do uznania że Parki Narodowe to nasze wspólne dobro i dziedzictwo narodowe o które trzeba dbać z poszanowaniem Przyrody i regulaminów które wprowadzane są aby ją chronić.
    Edukacja już poczyniła dobro w tej sprawie dalej edukujmy. Posuwanie się do proponowanych wyżej instrumentów to według mnie ostateczność broń może służyć i oprawcy . Mam wrażenie że proponowana zmiana wiąże się głównie z sytuacją zaistniałą na granicy w Białowieskim Parku Narodowym.

  3. Nie rozumiem tego pociągu coraz bardziej powiększającej się grupy ludzi do zakazywania, karania, inwigilowania, zmuszania wszystkich do chodzenia w jednej linii itp. Coraz więcej takich szeryfów z bożej łaski. Ludzie, opamiętajcie się. ORMO już dawno nie ma. Nawet w socjalizmie było więcej swobody. Teraz mamy coraz więcej ludzi czujących się w obowiązku donieść na kogoś, pilnować go, zwracać mu uwagi. Czy sami są tacy święci, że nigdy niczego nie robią wbrew jakiemuś przepisowi? Oczywiście należy piętnować parkowanie gdzie popadnie zamiast na parkingach KPN, wydzieranie się, palenie ognisk, niszczenie drzew itp. I do tego niech się straż leśna mobilizuje. Ale traktowanie kogoś kto idzie drogą nie szlakowaną na równi z kimś kto podpala las to gruba przesada. A do tego się to egzekwowanie zakazów na pewno sprowadzi. Tak samo się stanie jak ze strażą miejską, która zamiast zajmować naprawdę poważnymi sprawami goni emerytów handlujących czosnkiem i pietruszką na ulicy. I jaki to miałoby mieć cel? Straż leśna będzie jeździć quadami, samochodami (co już robi) i wyłapywać chodzących cicho poza szlakami? Super. Wielce ekologicznie. A może będzie do nich strzelać?

  4. Proszę o dane sprzed pandemii.
    kiedy wszyscy się zamknęli w domach, biurach – tylko straż była w lesie, myślicie, ze za grosze które zarabiają, będą się narażać na kontakt z covidem?

  5. Dobry artykuł. Dzięki.
    10 os. na 38,5 tys. ha. Szanse spotkania małe. Ja przez lata nie widziałem NIGDY. Za to widziałem za każdym wejściem do KPN przykłady niszczenia przyrody i łamania prawa które ma ją chronić.
    Niestety jak widać osoby wchodzące do KPN nie dorosły do korzystania z tego dobra i chyb a tylko mandaty zamiast upomnień byłby w stanie coś zmienić. Swoją drogą porażający jest stosunek mandatów do upomnień. To znaczy że na każde ZASADNE 150 interwencji przypada tyko 1 mandat (!). To ogromna dysproporcja. Powiedzmy sobie szczerze: tylko wysokie mandaty mają jakieś znaczenie. Widać to po statystykach drogowych od stycznia jak wzrosły mandaty za wykroczenia.

  6. Nie pasowała mi ta liczba strażników w TPN, ale jak zwykle masz rację. Ale …
    Zgodnie z wywiadem https://portaltatrzanski.pl/publicystyka/wywiady/jak-wyglada-praca-straznika-tpn,1951 wynika, że straż parku wspiera jeszcze około 40 pracowników TPN. TPN jest prawie 2 razy mniejszy, z oczywistych względów “zboczyć” ze szlaku też jest trudniej, albo są miejsca gdzie do tego dochodzi nagminnie, więc można je obstawić. Więc te 10 osób z KPN już nie brzmi tak groźnie. Będzie ich zdecydowanie za mało, poza tym kompletnie nie reagują np. na grzybiarzy, psiarzy. Najpierw należy urealnić ochronę przyrody przed “turystami”, a potem wdrażać ewentualne opłaty. Kolejny weekend w parku, kolejna scysja z babcią, która kibicuje wnuczkowi hasającemu poza szlakiem

  7. Troszkę matematyki. Ile jest dni pracujących w roku? Po 21 w miesiącu x12 miesięcy czyli 252 dni robocze. 10 strażników więc pracuje 2520 roboczodni. Teoretycznie. Wszak każdy ma 26 dni urlopu co obniża o 260 dni do 2260 roboczodni. Tę liczbę trzeba obniżyć o dni chorobowe, szkolenia oraz – w budżetówce to norma – studia, bo na to przysługują wolne dni, zdaje się 20 rocznie. Realnie około 2000 roboczodni pracują w terenie strażnicy – pracy biurowej nie liczę a też przecież jest. Przekładając to na godziny to jest 16000 roboczogodzin rocznie. WOW. Tylko że strażnicy pracują parami więc to realnie 8000 roboczogodzin dla patrolu. Dni w roku jest 365, załóżmy ze w wielkie święta nie pracują więc nich to będzie 350 dni. 8000/350 = 22,9 godziny. Czyli w statystyce w Parku przebywa cały czas jeden 2 osobowy patrol, albo w dni o największym natężeniu odwiedzających 2-3 patrole, za to w nocy i czasem w tygodniu w dzień nikogo nie ma. Co to są 3 patrole w piękny słoneczny weekend??? Cały czas liczę bez biurokracji. Bardzo dużo ludzi nocuje w Parku. Pokazuje to Google w statystykach odwiedzin. Zwykle spędzają noc sobota-niedziela, nieliczni niedziela-poniedziałek. Większość pewnie na polankach, ale nie wszyscy. Generalnie Straż Parku nie powinna mieć pojazdów. Powinna z buta patrolować Park. Wtedy widzieliby szałasy, obozowiska całkiem niedaleko dróg pochowane po krzakach. Sytuacje ratują liczne leśniczówki. Do każdej są przypisane co najmniej dwie osoby teoretycznie znające las. Teoretycznie bo nie każdy leśniczy i podleśniczy bywa regularnie w lesie. Tutaj dużo zależy do jego pasji a czasem i wieku czyli związanego z tym stanem zdrowia. Chodzę sporo po Parku albo w ciuchach militarnych albo w myśliwskich (dobra cena, świetna jakość) zdarza się iż poza szlakami, drogami pożarowymi czy lokalnymi ścieżkami. BARDZO CZĘSTO jestem brany za strażnika – to dowód iż ludzie nie wiedzą jak strażnik wygląda. Nawet jadąc rowerem – jest on oczywiście w militarnej zieleni – jestem często brany za strażnika leśnego. Ludzie biorą psy na smycz, przestają niszczyć zieleń, podnoszą papierki po sobie, tłumaczą mi się albo…zgłaszają wykroczenia – Panie tam dzieciaki palą ognisko! To dowód iż obecność strażników na szlakach jest potrzebna. Moim zdaniem KPN powinien porozumieć się z Policją. Tak jak deleguje się funkcjonariuszy do miejscowości turystycznych tak w weekendy powinni być oni delegowani do pracy w Parku. Komenda stołeczna nie mogłaby oddelegować w weekendy 50 funkcjonariuszy? Drugi pomysł to stworzyć ochotniczą, społeczną Straż Parku. Na pewno znalazłoby się sporo ludzi którzy poświeciliby te 12 dni w roku na patrolowanie szlaków. 500 takich osób to 6000 roboczodni. Dodatkowe 3000 patroli w dni świąteczne, weekendy w sezonie to około 40 dodatkowych patroli w takie dni. Razem z Policją i Strażą Parku byłoby to 50-55 każdego dnia z intensywnym ruchem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.