Sąd ukarał inwestora, który chciał budować osiedle w Lesie Bemowskim

Projekt zabudowy działki 180 w Lesie Bemowskim

Chciał nielegalnie budować w sąsiedztwie rezerwatu Łosiowe Błota, to teraz poniesie konsekwencje. Sąd Rejonowy w Pruszkowie uznał inwestora winnym zarzucanych mu czynów.

Przypomnijmy sprawę, którą opisywałem już kilkakrotnie na łamach „Kuriera”. A zaczęła się ona w środku zapomnianej już pandemii koronawirusa. W jej trakcie rząd uchwalił przepisy, które miały znacząco ułatwić budowanie obiektów przeznaczonych do walki z zarazą. Dzięki nim inwestycje w zasadzie nie wymagały pozwolenia na budowę, nie musiały być także zgodne z planami zagospodarowania przestrzennego. Ich wadą był jednak duży stopień ogólności.

Postanowił to wykorzystać inwestor Marian O., który w samym środku Lasu Bemowskiego, tuż obok rezerwatu Łosiowe Błota, w tzw. bazie radarowej, rozpoczął budowę osiedla mieszkaniowego. By być w zgodzie z ustawą, domki jednorodzinne miały być rzekomo przeznaczone dla chorych na COVID oraz ozdrowieńców. W praktyce było jednak jasne, że inwestor po prostu chce wykorzystać lukę w przepisach. Inaczej inwestycja nie doszłaby do skutku, gdyż przedmiotowy teren jest przeznaczony w planach zagospodarowania pod zalesienie.

Na szczęście duża presja społeczna sprawiła, że cała inwestycja skończyła się jedynie na pracach przygotowawczych. Te jednak były wystarczające, by dokonać zniszczeń w lokalnym środowisku. Jak wylicza sąd, dokonano m.in. nielegalnej wycinki krzewów i drzew, a także zniszczenia siedlisk ptaków, chronionych roślin i tamy bobrowej. Grodząc teren, utrudniono ponadto migracje zwierząt.

Sąd uznał, że działania te doprowadziły do zniszczeń w świecie roślinnym oraz zwierzęcym w znacznych rozmiarach, za co ukarał Mariana O. karą grzywny w wysokości 100 tys. zł. Oprócz tego musi on zapłacić 20 tysięcy zł nawiązki na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz 15 tysięcy zł kosztów sądowych.

Biorąc pod uwagę branżę, w której działa inwestor, kara jest symboliczna. Lepszy jednak rydz niż nic. Przy czym zastrzec trzeba, że wyrok jest jeszcze nieprawomocny.

Autor: Jerzy Królikowski

Dumny redaktor naczelny od 2010 roku. Miłośnik Puszczy od jeszcze dłuższego czasu. Po Kampinosie głównie biega i jeździ na rowerze

4 komentarze do wiadomości “Sąd ukarał inwestora, który chciał budować osiedle w Lesie Bemowskim

  1. Czy to nie Stare Babice sprzedały deweloperowi ten teren przy rezerwatach?
    Jeśli tak to w jakim celu sprzedaje się teren deweloperowi jeśli nie w celu budowy?

    Druga sprawa: Skoro kara jest za zniszczenie drzew, to jak rozumiem, zakazu budowy osiedla nadal nie ma. A skoro tych drzew i tak już nie ma to po zapłaceniu tej śmiesznie “wysokiej” kary, można do tematu wrócić?

    Czy może jednak nie ma już możliwości realizacji jakiekolwiek budowy w tym miejscu?

    O tym właśnie mógłbyś autorze coś napisać. Bo portal ciekawy, ale od jakiegoś czasu, niestety, artykuły tutaj to bardziej notki prasowe niż autorskie teksty tak jak było tu kiedyś.

  2. A nawiązując do poprzedniego wpisu: czy to nie do tego terenu powstawała w ostatnich tygodniach od strony Babic szeroka szutrowa droga? Maszyny budowlane jadące od Babic już pewnie nie ugrzęzną w blocie? Teraz lub w przyszłości.

    Było o tym jaka czas temu chyba i na tym portalu. Ale niestety również bez jakiejś głębszej analizy lub komentarza autora.

    1. Nie ma głębszej analizy, bo i tematu nie ma. Wiązanie tej inwestycji rowerowej (swoją drogą niezbyt sensownej) z działką 180 to nieporozumienie. Przypominam tylko, że już teraz istnieje bardzo dobry dojazd do tej działki dla ciężkiego sprzętu od strony torów kolejowych.

  3. Kara 100 tys. zł jest naprawdę żenująca, szczególnie dla podmiotów które obracają milionami. Dla zwykłego zjadacza chleba kara za wycięcie np. pospolitego buka o średnicy pnia 100 cm to 5 500 zł. A sosny lub brzozy 2 500 zł. Ile tam takich drzew mogło zostać wyciętych, 100 ? Matematykę zostawiam Wam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.