Przez pół roku nie dojedziemy do Granicy

Przez całe wakacje i niemal do końca roku niemożliwy będzie bezpośredni dojazd samochodem do polany rekreacyjnej w Granicy.

Gruntownie wyremontowana kilka lat temu polana rekreacyjna w Granicy koło Kampinosu to jeden z ulubionych punktów startowych dla wycieczek po zachodniej części Puszczy Kampinoskiej. W okolicy nie brak przecież atrakcji, choćby wieży widokowej na podmokłych łąkach, muzeum KPN, skansenu czy pięknych bagien i starodrzewów.

Ale już od 27 czerwca do Granicy nie dojdziemy własnym samochodem. Wszystko przez konieczność wyremontowania mostu nad Kanałem Olszowieckim (patrz mapa). Sprawi on, że droga ta będzie nieprzejezdna aż do 16 grudnia.

Warto mieć na uwadze, że remont oznacza utrudnienia również dla pieszych i rowerzystów. Przez most biegnie bowiem zarówno Kampinoski Szlak Rowerowy (znaki zielone), jak i pieszy szlak niebieski (Kampinos – Granica – Zamczysko – Leszno).


Jak w takim razie dostać się do Granicy?

Fanom czterech kółek polecam zostawić samochód w centrum Kampinosu (nie powinno być tam problemów z parkowaniem), a następnie dojść do Granicy żółtym szlakiem pieszym. To tylko nieco ponad 3 kilometry i do tego w całkiem uroczych okolicznościach przyrody. Po drodze miniemy bowiem krawędź pradoliny oraz piękne wilgotne łąki.

Z kolei rowerzyści poruszający się KSzR mogą koło remontowanego mostu wjechać na gruntową drogę biegnącą tuż poniżej krawędzi pradoliny (ul. Dolna). Następnie w samym Kampinosie mogą wjechać na wspomniany żółty szlak do Granicy.

Autor: Jerzy Królikowski

Dumny redaktor naczelny od 2010 roku. Miłośnik Puszczy od jeszcze dłuższego czasu. Po Kampinosie głównie biega i jeździ na rowerze

9 komentarzy do wiadomości “Przez pół roku nie dojedziemy do Granicy

      1. Zważywszy, że kilka lat temu krócej był remontowany Most Łazienkowski po sporym pożarze, to wątpliwość co do czasu remontu tego mini mostku wcale nie jest bezpodstawna.

        1. Most Łazienkowski został tak szybko wyremontowany, ponieważ Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego wydała decyzję “nakazującą” zabezpieczenie i odbudowę mostu. Wobec tego miasto mogło zrobić szybki konkurs ofert i sprawnie przystąpić do prac w trybie dużo szybszym niż normalnie w trybie ustawy o Zamówieniach publicznych . Gdyby to szło w trybie normalnym: projekt, przetarg, odwołania od przetargu, budowa, odbiory, to trwałoby dwa lata dłużej.

          1. Ale w notatce jest mowa o samym remoncie, a nie przetargu. Tak więc argument z Mostem Łazienkowskim jest tym bardziej na miejscu skoro w jego przypadku dochodził czas potrzebny na przetarg. Chyba, że ten most w Kampinosie nagle się zawalił i remontu nie można było wcześniej przewidzieć aby przeprowadzić przetarg. Czy tak właśnie było?

  1. Przeprowadzanie tego remontu w szczycie sezonu
    i przez tak długi okres to jakaś kpina. A pan autor niemal to zachwala bo przecież można dzięki temu idąc pieszo zobaczyć sobie pradolinę. Powiedz to osobom starszym, którzy bez tego dojazdu po prostu tam nie przyjadą. Czy tego remontu nie można było zaplanować inaczej?

  2. Remont mikromostku przez pół roku przede wszystkim ciężko sobie wyobrazić. I tego dotyczyła pierwotna wątpliwość. To, że jest to robione m.in. w pełni sezonu to jest to już sprawa jedynie wtórna wynikająca z czasu trwania remontu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.