Remont drogi wzdłuż Lasu Bemowskiego: dla rowerów czy samochodów?

W gminie Stare Babice zamiast spodziewanej ścieżki rowerowej wzdłuż Lasu Bemowskiego powstaje zwykła droga dla samochodów. Dlatego okoliczni mieszkańcy próbują zablokować inwestycję.

Gdy na biegnącą wzdłuż południowej części Lasu Bemowskiego piaszczystą ul. Decowskiego w Latchorzewie zaczął wjeżdżać sprzęt budowlany, początkowo nie budziło to emocji. Już wcześniej gmina Stare Babice zapowiadała bowiem, że w ramach unijnego projektu powstanie tu infrastruktura rowerowa.

Ale okolicznych spacerowiczów szybko zaczęło zastanawiać, dlaczego szykowana trasa jest taka szeroka. Ktoś dociekliwy postanowił zatem zajrzeć do dokumentacji przetargu zatytułowanego „Budowa ścieżki rowerowej na ul. Decowskiego w Latchorzewie”. Ku zaskoczeniu okazało się, że powstaje tu nie droga dla rowerów, ale zwykła jezdnia z kruszywa szeroka na 5 metrów, bez żadnego rozdzielenia aut od rowerzystów. Do tego tuż na granicy gminy Stare Babice i Warszawy, przy szlabanie, zaplanowano zawrotkę. I raczej nie jest ona przeznaczona dla rowerzystów.


Jak komentuje to zamówienie Zielone Mazowsze, jedynymi elementami, które w jakimś stopniu sugerują, że inwestycja ma jakiś związek z rowerami, jest znak A-30 „Inne niebezpieczeństwo” z tabliczką „Rowerzyści”.

W odpowiedzi na trwające prace budowlane okoliczni mieszkańcy rozpoczęli zbieranie podpisów pod petycją ws. wstrzymania inwestycji. „Zwracamy się z żądaniem natychmiastowego wstrzymania prac budowlanych i podjęcia dialogu  z okolicznymi mieszkańcami Gminy Stare Babice i dzielnicy Bemowo w celu ustalenia odpowiedniego sposobu realizacji inwestycji, jaką jest budowa utwardzonej drogi dla rowerów na ul. Decowskiego” – czytamy w apelu do gminy.

Jej autorzy zwracają m.in. uwagę, że inwestycja ma niszczycielski wpływ na walory estetyczne i przyrodnicze okolicy, tym bardziej że zlokalizowana jest niedaleko rezerwatu Łosiowe Błota. Podkreślają jednocześnie, że droga ta będzie służyła de facto jako dojazd tylko do dwóch posesji. Obawiają się też o bezpieczeństwo licznych w tych okolicach spacerowiczów. Żądają zatem od urzędu odniesienia się do niejasności narosłych wokół tej inwestycji.

W chwili pisania tego artykułu pod petycją podpisało się 335 osób.

Ciąg dalszy nastąpi

Ale to nie koniec „rowerowych” ambicji gminy Stare Babice. Na początku roku rozstrzygnięto przetarg na budowę ścieżki o nawierzchni gruntowej od ul. Decowskiego przez Las Bemowski (tuż obok rezerwatu Łosiowe Błota) do ul. Sikorskiego w Janowie (patrz mapa poniżej).

W tym przypadku drogowych „niespodzianek” być jednak nie powinno, bo prace uzgodniono z Lasami Miejskimi. Instytucja ta wydała zresztą komunikat, w którym uspokaja, że inwestycja nie powinna mieć negatywnego wpływu na okoliczną przyrodę. Będzie bowiem biec po istniejącej już drodze, która nie będzie poszerzana, a jedynie jej nawierzchnia zostanie wzmocniona. Na tym skorzystają zaś spacerowicze, którzy nie będą grzęźli w błocie. Z informacji, jakie uzyskałem w Lasach Miejskich wynika, że pierwsze prace przygotowawcze do tej inwestycji ruszą w terenie już lada moment.

Z informacji publikowanych przez UG Stare Babice, wynika ponadto, że samorząd chciałby połączenia swoich ścieżek z infrastrukturą Warszawy. To wymagałoby zaś dobudowania przez stolicę dalszego fragmentu ścieżki przez krótki fragment Lasu Bemowskiego i dalej wzdłuż ul. Kocjana. Jak nietrudno przewidzieć, taka inwestycja również wzbudzi wiele negatywnych emocji okolicznych mieszkańców. Tylko czy w ogóle jest brana pod uwagę przez stołeczny ratusz? O to zapytałem w Lasach Miejskich. Jak wyjaśnia zastępca dyrektora ds. gospodarki leśnej Andżelika Gackowska, pomysł przedłużenia tej trasy rowerowej faktycznie się pojawiał, ale nie zyskał dotychczas żadnego formalnego kształtu. Na dziś Lasy Miejskie są jednak zdecydowanie przeciwne takiej inwestycji ze względu na ochronę środowiska.

Słowem komentarza

Od dłuższego czasu na bieżąco śledzę stronę internetową i media społecznościowe Urzędu Gminy Stare Babice. O ile zazwyczaj można tam znaleźć szczegółowe informacje o wszelkich szykowanych inwestycjach drogowych, o tyle akurat o tych kontrowersyjnych pracach było dość cicho. Nie dziwi więc, że mieszkańcy mogą czuć się oszukani.

Ale z drugiej strony nie powinniśmy mieć złudzeń. Na tym etapie raczej nie ma już szans, by inwestycję wstrzymać. Przetarg jest bowiem rozstrzygnięty, prace idą pełną parą, a unijne dotacje trzeba przecież wydać i rozliczyć.

Zgadzam się z autorami petycji, że w obecnym kształcie, po nawiezieniu kruszywa i rozkopaniu terenu, ta spokojna okolica zdecydowanie straciła na estetyce (delikatnie mówiąc). Tyle że po skończeniu inwestycji droga ta na pewno nie będzie już aż tak razić w oczy. Tym bardziej że ma być z kruszywa, a nie z asfaltu czy kostki brukowej. Nie spodziewałbym się też jakiegoś istotnego zwiększenia ruchu samochodowego (a obecnie jest on tu niemal zerowy).

Krótko mówiąc, moje obawy co do estetycznych i przyrodniczych skutków tych inwestycji nie są aż tak duże jak u autorów petycji. To samo tyczy się kwestii bezpieczeństwa. Z jednym dużym zastrzeżeniem! O ile gmina nie wykręci jakiegoś kolejnego niespodziewanego numeru – np. zdemontuje szlaban i pozwoli na przejazd na południe w kierunku ruchliwej ul. Hubala-Dobrzańskiego.

Autor: Jerzy Królikowski

Dumny redaktor naczelny od 2010 roku. Miłośnik Puszczy od jeszcze dłuższego czasu. Po Kampinosie głównie biega i jeździ na rowerze

4 komentarze do wiadomości “Remont drogi wzdłuż Lasu Bemowskiego: dla rowerów czy samochodów?

  1. Przed zawrotką na mapce jest na zielono zdaje się taki ładny zjazd na jakąś posesję – o szerokości 7 metrów? Faktycznie taka szerokość podjazdu to na zjazd dla rowerów jest pewnie potrzebna. I jak rozumiem również jest to w ramach inwestycji gminnej? Pomocna to gmina jeśli w ramach inwestycji z kasy unijnej robi komuś tak szeroki podjazd pod dom (dla rowerów oczywiście).

    A czy tutaj protestującym nie chodzi jedynie o kwestię estetyki, tylko o to, że być może ktoś kogoś zrobił w trąbę i uśpił czujność nazywając tę inwestycję “budową ścieżki rowerowej”? Bo w ten sposób możnaby również wybudować ludziom pod domami fabrykę nazywając ją w dokumentach dla niepoznaki np. altanką śmietnikową.

    A ta druga droga do utwardzenia to nie jest przypadkiem częściowo podjazd pod sławetną budowę na razie niezrealizowanego osiedla w lesie bemowskim, które miało powstać zdaje się również dzięki tej samej gminie?

  2. Proponuję przedmówcy przejechać się w teren, a nie snuć domysłów z mapy. Te 7 metrów, to wjazdy na dwie prywatne posesje (po 3,5 metra), które już istnieją i widać je na załączonych do artykułu zdjęciach.
    Zgadzam się z autorem artykułu. Pozdrawiam.

  3. Czyli szanowny przedmówca potwierdza tym samym, że inwestycja pn. “Budowa ścieżki rowerowej” jest tak naprawdę budową drogi dojazdowej dla samochodów do prywatnych podjazdów do posesji. Brawo, bo właśnie o takie niedopowiedziane i potencjalne krętackie inwestycje jest ta cała sprawa. Dlaczego nie zostało to nazwane po imieniu tym czym jest czyli drogą dojazdową do posesji dla samochodów?

  4. Jeżeli droga ma mieć powyżej 1 km to powinna, zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów o przedsięwzięciach mogących znacząco oddziaływać na środowisko, mieć ocenę środowiskową i decyzję RDOŚ., tym bardziej, że jest w otulinie parku narodowego i w pobliżu rezerwatu przyrody. Podobnie ścieżka rowerowa od ul. Decowskiego, z którą związana jest przebudowa systemu odwodnień rezerwatu.
    Co na to Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska?
    Z punktu widzenia społecznego podejmowanie takich inwestycji jest wyrzucaniem pieniędzy w Łosiowe Błota, jakby nie było innych pilniejszych potrzeb w Gminie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.