Poznajcie jedną z dziwniejszych map turystycznych Puszczy Kampinoskiej

Za „głębokiej komuny” był taki okres, gdy w księgarniach dostępna była tylko jedna mapa Kampinoskiego Parku Narodowego… tylko czy to w ogóle mapa… a może raczej schemat?

Przed Państwem mapa KPN wydana w 1979 roku przez Państwowe Przedsiębiorstwo Wydawnictw Kartograficznych, znaleziona w rodzinnym archiwum. PPWK było wówczas monopolistą na krajowym rynku kartografii turystycznej, który szczycił się renomą i relatywnie długą tradycją. Jak to się zatem stało, że do rąk turystów trafiła mapa tak schematyczna i uboga w treść? Obraz jest tu mocno zgeneralizowany, brakuje wielu ścieżek czy cieków, a zamiast poziomic mamy jedynie symbolicznie przedstawienie wydm. Z drugiej strony mapę wydano w dość dużej skali 1:60 000 – typowej dla wielu dzisiejszych map turystycznych. Bez problemu zmieściło by się więc na niej znacznie więcej treści.

W zasadzie jedyne, co się tu broni, to szczegółowy przewodnik turystyczny na odwrocie autorstwa znanego wszystkim miłośnikom Puszczy Lechosława Herza.

Wyjaśnienie takiego stanu rzeczy jest proste – to wcale nie bylejakość wydawnictwa czy lenistwo kartografa, ale… cenzura. W owych czasach szczegółowe mapy topograficzne Polski były w zasadzie niedostępne dla zwykłych „zjadaczy chleba” – korzystać mogli z nich jedynie wojskowi, decydenci czy urzędnicy. W zimnowojennych realiach wychodzono z założenia, że każde szczegółowe przedstawienie terenu może być cennym prezentem dla wrogich wojsk. Oczywiście było to założenie całkowicie błędne, bo NATO-wskie armie już w tamtym czasie dysponowały satelitami szpiegowskimi, które były w stanie dostarczać szczegółowe zobrazowania dowolnego zakątka globu. Ba, na orbicie umieszczano już nawet obserwacyjne aparaty cywilne, takie jak choćby amerykański Landsat.

Tak czy inaczej kraje bloku komunistycznego stosowały taką politykę, że szczegółowe mapy dostępne były tylko dla wybranych. Oczywiście w księgarniach można było nabyć mapy turystyczne czy plany miast, były to jednak opracowania ubogie w treść i mocno zgeneralizowane, właśnie takie jak wspomniana mapa KPN. Co ciekawe, cenzura ingerowała nie tylko w szczegółowość, ale i dokładność! Jeśli nałożyć tę mapę na współczesne opracowania lub zdjęcia lotnicze, zapewne okazałoby się, że celowo wprowadzono na niej spore zniekształcenia. Wszystko po to, by nie mogła zostać wykorzystana np. przez artylerię wroga.

Analizując tę mapę, warto też zwrócić uwagę na granice KPN, które w wielu miejscach biegną zupełnie inaczej niż dziś (np. Izabelin i Truskaw są częścią Parku). To akurat nie jest wynikiem cenzury, ale faktycznych zmian granic, jakich dokonywano na przestrzeni dekad (więcej na ten temat).

Interesujące jest również to, że takiego cenzorskiego podejścia nie przyjmowano wcześniej, w okresie międzywojennym. W tamtych czasach Wojskowy Instytut Geograficzny nie miał żadnych problemów z wydawaniem bardzo szczegółowych i (co było wówczas rzadkością) barwnych map turystycznych Puszczy Kampinoskiej. Na marginesie ośmielę się stwierdzić, że są to jedne z piękniejszych map tego regionu, jakie kiedykolwiek wydano!

Tę schematyczną mapę wydawano w latach 1973-1987. Na pierwsze szczegółowe opracowanie kartograficzne dla KPN turyści musieli czekać aż do 1993 r., a jego autorem również było wspomniane wydawnictwo PPWK. Tym razem nieograniczeni cenzurą kartografowie stanęli jednak na wysokości zadania i opracowali naprawdę piękne i użyteczne dzieło. Ale o tym więcej już wkrótce!

Autor: Jerzy Królikowski

Dumny redaktor naczelny od 2010 roku. Miłośnik Puszczy od jeszcze dłuższego czasu. Po Kampinosie głównie biega i jeździ na rowerze

3 komentarze do wiadomości “Poznajcie jedną z dziwniejszych map turystycznych Puszczy Kampinoskiej

  1. Miałem tę mapę. Natomiast następną, o której wkrótce będzie wpis, uważam za najlepszą powojenną mapę KPN. Cieniowanie, ukształtowanie terenu jest na najwyższym poziomie.

  2. Socjalizm miał liczne wygłupy. Z jednej strony mapa była cenzurowana. Ale….na Łużowej Górze jest zaznaczone miejsce widokowe. Ale kilkaset metrów na póln-wsch była “atmomowa kwatera dowodzenia”. Tam razem z kolegą zostaliśmy złapani przez ” leśne ORMO” czyli SOP – służbę ochrony przyrody. Nawet pismo do szkoły poszło, że się szwędamy nie tam gdzie trzeba.
    Druga rzecz: ilość miejsc biwakowych. Praktycznie przy każdej leśniczówce można było biwakować. Nie to co dziś, gdzie środek Puszczy nie ma oficjanego miejsca biwakowego, a pole biwakowe w Cisowym zakończyło działalność. Niestety.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *