Schodzenie z kampinoskich szlaków naukowym okiem

Choć poruszanie się po Kampinoskim Parku Narodowym poza znakowanymi szlakami jest nielegalne, jest to wśród turystów dość powszechna praktyka. Kto konkretnie łamie jednak ten punkt regulaminu KPN i dlaczego? Temu przyjrzał się zespół naukowców i miłośników Puszczy, a wyniki badań opublikowano właśnie w czasopiśmie naukowym „Prace Geograficzne”.

Badanie przeprowadzono wiosną 2024 roku w formie internetowej ankiety. Wzięło w nim udział 703 respondentów, którzy przynajmniej raz byli w Kampinoskim Parku Narodowym. Ankieta była dostępna na stronie parku oraz w mediach społecznościowych.

Z badań wynika, że KPN jest przede wszystkim miejscem regularnej rekreacji. Wiele osób odwiedza park bardzo często – nawet kilkadziesiąt razy w roku. Najwięcej wizyt odbywa się w weekendy, głównie w ciągu dnia. Najpopularniejsze formy spędzania czasu to:

  • spacery,
  • jazda na rowerze,
  • bieganie,
  • nordic walking.

Dla wielu osób park jest po prostu miejscem odpoczynku, wyciszenia i kontaktu z naturą.

Prawie wszyscy uczestnicy badania (ponad 97%) uważają, że ochrona przyrody w parkach narodowych jest ważna. Większość deklaruje też, że rozumie, dlaczego w parku obowiązują różne zakazy.

Jednocześnie aż co trzecia osoba przyznaje, że zasady są trudne do przestrzegania. To pokazuje, że choć cele ochrony przyrody są powszechnie akceptowane, w praktyce nie zawsze są one łatwe do realizacji.

Chodzenie poza szlakami – częste zjawisko

Badanie wykazało, że:

  • ok. 12% osób często schodzi ze szlaków,
  • kolejne 28% robi to od czasu do czasu.

Najczęściej dotyczy to osób, które:

  • bardzo często odwiedzają park,
  • mieszkają w gminach położonych na terenie KPN,
  • biegają lub intensywnie uprawiają sport.

Im lepiej ktoś zna park, tym częściej ma poczucie, że może poruszać się „po swojemu”.

Dlaczego ludzie schodzą ze szlaków?

Respondenci najczęściej wskazywali, że:

  • chcą zobaczyć ciekawe miejsca poza szlakami,
  • chcą skrócić trasę lub zamknąć pętlę spacerową,
  • na szlakach jest zbyt tłoczno,
  • nie czują, że chodzenie leśnymi drogami wyrządza przyrodzie szkodę,
  • zeszli ze szlaku nieświadomie, np. z powodu słabego oznakowania.

Wielu ankietowanych uważa, że poruszanie się istniejącymi drogami leśnymi lub przeciwpożarowymi nie jest niczym złym, zwłaszcza jeśli robi się to ostrożnie.

Co mogłoby pomóc?

Zapytani o możliwe rozwiązania, respondenci najczęściej wskazywali:

  • potrzebę wytyczenia nowych szlaków, zwłaszcza krótszych i pętlowych,
  • lepsze oznakowanie tras,
  • jaśniejsze wyjaśnianie, dlaczego pewne miejsca są niedostępne.

Co ważne, samo uczestnictwo w wycieczkach edukacyjnych nie miało wyraźnego wpływu na to, czy ludzie chodzą po szlakach, co sugeruje, że potrzebne są nowe formy komunikacji i edukacji.

Wnioski

Badanie pokazuje, że problem chodzenia poza szlakami nie wynika ze złej woli. Często robią to osoby, które park znają najlepiej i czują się z nim związane. Dla zarządców parku to ważny sygnał, że skuteczna ochrona przyrody wymaga nie tylko zakazów, ale też:

  • dobrze zaprojektowanej infrastruktury,
  • jasnych zasad,
  • dialogu z mieszkańcami i stałymi użytkownikami parku.

Kampinoski Park Narodowy to miejsce, gdzie ochrona przyrody spotyka się z codziennymi potrzebami rekreacyjnymi tysięcy ludzi – a znalezienie równowagi między tymi dwoma celami pozostaje jednym z największych wyzwań.

Powyżej zaprezentowałem jedynie pobieżne streszczenie artykułu naukowego. Po więcej interesujących informacji na temat wyników tych badań odsyłam bezpośrednio do czasopisma.

Autor: Jerzy Królikowski

Dumny redaktor naczelny od 2010 roku. Miłośnik Puszczy od jeszcze dłuższego czasu. Po Kampinosie głównie biega i jeździ na rowerze

5 komentarzy do wiadomości “Schodzenie z kampinoskich szlaków naukowym okiem

  1. Ponarzekam trochę na zarządzających KPN, może ktoś z GÓRY to czyta, kto wie.

    Przy wejściach do parku sam wydrukowany małym drukiem regulamin nie wystarczy.
    Postawcie tablice z największymi problemami i napiszcie, ile kosztuje mandat za łamanie prawa!

    Największy problem to zbieracze, chodzący wszędzie, niezależnie od OOŚ..
    Rowerzyści rozjeżdżający roślinność obok szlaku i non stop wrzeszczący do siebie.
    Potem palacze, papierosów, marihuany, elektryków.
    Następnie właściciele z psami bez smyczy, Park od strony Truskawia wygląda jak Skaryszak.
    Śmieciarze, również ci zostawiający śmieci w woreczkach foliowych zawieszonych na wiatach.
    Ościenne gminy, np. Leszno, gdzie jest największy syf przy wejściach do KPN.
    Brak punktów widokowych oznacza więcej nowych ścieżek wytyczanych przez „odkrywców”.
    Kładki, mostki się sypią.
    Sporo powalonych drzew od tygodni blokujących szlaki, ludzie je omijają, tworząc nowe ścieżki.
    Brak możliwości szybkiego zgłoszenia ww przypadków (może dogadajcie z się z Warszawą? mają przecież apkę Warszawa19115).
    Brak patroli w weekendy. Jak długo i często chodzę, nie widziałem ani jednego, zwłaszcza od strony Warszawy.

    Jeśli brakuje wam pieniędzy, od czego są mandaty? Może czas na wprowadzenie opłaty za wejście?

    1. Pelna zgoda z przedpisca. Nie pamietam, kiedy ostatnio widzialem w KPN straznikow, a grzybiarzy i ich nielegalnie zaparkowanych aut wszedzie pelno kazdej jesieni. Latem podobna, chociaz w duzo mniejszej skali, inwazja zbieraczy jagod. A masowe zlazenie z drogi w las, deptanie roslin i rozgrzebywanie sciolki to chyba wiekszy problem dla przyrody niz pojedynczy turysta, ktory skorzysta z drogi pozarowej, zeby skrocic sobie trase. Ja rozumiem, ze wszystkich sie nie upilnuje, bo teren duzy i ludzi wokol mieszka pelno, ale bardzo bym chcial poznac liczbe kar nalozonych na grzybiarzy itp. w tym sezonie, bo intuicja mi podpowiada, ze nie bylo tego zbyt wiele. Wiec skoro zarzadowi parku najwyraznie lata kolo nogi, czy ich wlasne przepisy sa przestrzegane, to trudno wymagac od gosci, zeby sie nimi przejmowali.

  2. Częściowo wina też dyrekcji parku, która nie nadąża za oczekiwaniami turystów.
    – Zmienić przebieg szlaków, w tym zamknać je w koła na jednodniową wycieczkę i doprowadzić do znanych punktów widokowych. Dyrekcja ma już dość dobre rozeznanie, gdzie ludzie chodzą i może to zrobić. Obecne szlaki wytyczono mechanicznie po drogach wiejskich sprzed 70 lat i nie ma powodu, żeby je utrzymywać.
    – Więcej śmietników i parkingów. Nie ma co udawać, że turystyka odbywa się jak 50 lat temu – PKSem i prowiantem w zawiniętym w gazetę. Nie chcecie postawić i opróżniać śmietników -śmieci będą leżeć luzem w całym lesie.
    – potrzeba wyznaczyć łączki przy wejściu do lasu, gdzie psy mogą biegać bez smyczy, jak za granicą.
    pozdrawiam,

  3. do Turysta:
    turystyka może nie odbywa się jak 50 lat temu, ale zasady dobrego wychowania nadal się nie zmieniły, a ty jak widać ich nie poznałeś.

  4. do Turysta:
    – obecnych szlaków nie wytyczono mechanicznie, polecam książki Lechosława Herza
    – ja sam nie chodzę popularnymi szlakami, Truskaw i okolice, dla mnie, to ostateczność
    – śmieci należy zabierać ze sobą, napisałem o wiszących workach foliowych, bo ludzie nie mają pojęcia, że powinni wynieść z KPN (tylko to), co wnieśli
    – psy mają nie biegać po parkach narodowych; idealnie, gdyby psów nie było w parkach narodowych wcale (i żadnych innych zwierząt)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *