Jak gadżet uratował życie w Puszczy

Niektórym wydaje się, że coraz popularniejsze smartwatche to jedynie widowiskowy gadżet, Ale niedawny przypadek z Puszczy Kampinoskiej pokazuje, że mogą one również ratować życie.

Potwierdza to sytuacja opisana przez strażaków z Kampinosu oraz Błonia. W sobotę 20 sierpnia dostali oni wezwanie od… zegarka. Urządzenie było bowiem wyposażone w funkcję, która wykryła upadek swojej właścicielki spacerującej samotnie w okolicach Granicy. Automatycznie wysłało wówczas sygnał SOS do służb ratunkowych oraz rodziny, który zawierał m.in. lokalizację smartwatcha.

W reakcji na tę wiadomość na miejsce przybyli w pierwszej kolejności strażacy, a następnie policja oraz zespół ratownictwa medycznego, który udzielił poszkodowanej fachowej pomocy.

fot. na górze: OSP KSRG Kampinos/Fb

fot. JRG Błonie

Autor: Jerzy Królikowski

Dumny redaktor naczelny od 2010 roku. Miłośnik Puszczy od jeszcze dłuższego czasu. Po Kampinosie głównie biega i jeździ na rowerze

2 komentarze do wiadomości “Jak gadżet uratował życie w Puszczy

  1. Czy ta funkcja zegarka potrafi wykryć jaki “upadek” jest upadkiem zagrażającym życiu? Nie jest to zabawne gdy się przeczyta na stronie OSP Kampinos ile jednostek (nie tylko OSP) brało udział w ratowaniu “upadku”. Oraz gdy się uświadomi, że zegarki tego typu są coraz modniejsze, a jednostek ratowniczych, które mogą być w tym czasie zaangażowane w różne akcje ratownicze (nie tylko spowodowane zegarkiem), jest ile jest.

    1. Apple Watch wykrywa upadek przy solidnym uderzeniu więc dość ciężko o fałszywe zgłoszenie. Zanim wyśle powiadomienie do służb i bliskich to wyświetla o tym informację i daje czas na zatrzymanie zgłoszenia (sygnalizuje też to wibracjami i dźwiękiem). Tak więc zgłoszenie idzie gdy ktoś po upadku jest w takim stanie, że nie jest w stanie kliknąć na zegarku “to nie był upadek”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.