Jak na grzyby, to tylko do Kampinosu?

Sezon grzybiarski mamy już w pełni i niestety – jak co roku – nie omija on również Puszczy Kampinoskiej. W tym roku moją uwagę przykuły dwie rzeczy.

Po pierwsze, na biegnącej środkiem KPN drodze wojewódzkiej 579 Kazuń – Leszno dostrzegłem całkiem sporo sprzedawców grzybów – zakładam, że zebranych w Puszczy. Od kilku lat często tamtędy jeżdżę na rowerze, ale wcześniej nie zwrócili oni mojej uwagi (rzucając okiem na ich ofertę mniemam, że sezon w tym roku jest nad wyraz udany). O ile na zbieranie grzybów na własne potrzeby można jeszcze machnąć ręką, o tyle ich komercyjne pozyskiwanie, to już moim zdaniem krok za daleko.

I rzecz druga. W niedawnym artykule „Gazety Stołecznej” ukazał się artykuł pod tytułem „Gdzie na grzyby pod Warszawą? Mapa najlepszych miejsc na grzybobranie”. Od razu zaciekawiło mnie, czy wspomną o Kampinoskim Parku Narodowym. I tak! KPN został naniesiony na ową mapę, i to bez żadnej dodatkowej adnotacji. Dopiero w tekście dowiadujemy się, że zbieranie grzybów w Puszczy jest „raczej” nielegalne. Nie „raczej”, a „na pewno”! Swoją drogą kieruję w tym miejscu kolejny apel do dyrekcji KPN, aby wreszcie jednoznacznie zapisać w regulaminie Parku, jakie jest podejście do zbierania grzybów i jagód oraz spacerowania z psami.

A jeśli pod poniższym wpisem pojawią się dość popularne opinie, że przecież zbieranie grzybów przyrodzie nie szkodzi, to od razu się do tego argumentu odniosę. Otóż, w zwykłym lesie może i nie szkodzi, ale przy liczbie grzybiarzy, jakie w niektóre weekendy szturmują Puszczę, trudno mówić o braku negatywnego wpływu, choćby poprzez płoszenie zwierzyny. A wspomnieć też należy o zostawianiu samochodów, gdzie popadnie, szczególnie przy wspomnianej drodze przez środek Puszczy.

Ja swojego zdania nie zmieniam i wciąż mocno trzymam się poglądu, że gdzie, jak gdzie, ale w Puszczy Kampinoskiej grzyb najpiękniej wygląda w lesie.

(fot. na górze: Wikipedia/LukeEmski)

Autor: Jerzy Królikowski

Dumny redaktor naczelny od 2010 roku. Miłośnik Puszczy od jeszcze dłuższego czasu. Po Kampinosie głównie biega i jeździ na rowerze

3 komentarze do wiadomości “Jak na grzyby, to tylko do Kampinosu?

  1. Brzydzi mnie takie podejście do puszczy.
    Grzyby i jagody są po to żeby je zbierać. Od skrajnej ochrony są rezerwaty, można tam chronić korniki, komary i kleszcze. A przy okazji grzybów każdy ich amator mógłby zabrać ze sobą oprócz grzybów to również torbę zebranych przy okazji śmierci. Można szukać równocześnie

    1. Oprócz rezerwatów są jeszcze obszary ochrony ścisłej. Tych jest sporo w Parku. I tam też włażą grzybiarze, więc przychylam się do zdania JK – zostawmy grzyby w Puszczy.
      Natomiast uważam, ze sytuacja się nie zmieni dopóki sam KPN nie zacznie egzekwować przepisów o poruszaniu się poza szlakami, zbieraniu runa, etc

    2. Otóż ludzie nie mają monopolu na zbieranie owoców lasu, grzyby i jagody stanowią składnik diety wielu gatunków zwierząt! Dla ludzi są za to szlaki turystyczne, a zbaczanie z nich jest w parku narodowym zakazane. Z tego samego powodu – park został powołany przede wszystkim dla ochrony zachodzących w puszczy procesów przyrodniczych, a te chronione są na ogół wtedy, gdy nie bierze w nich udziału człowiek. Schodząc ze szlaku w jakimkolwiek celu (a żeby zbierać grzyby i jagody, jak rozumiem, trzeba to robić nieustannie), szkodzimy wszystkim pozaludzkim mieszkańcom puszczy, ograniczając jej przestrzeń życiową. Jest mnóstwo instytucji państwowych, których zadaniem jest polepszanie dobrobytu człowieka, i jedynie kilka, które na pierwszym miejscu stawiają przyrodę. Dajmy więc tym nielicznym robić to, do czego zostały powołane, zamiast opowiadać, że wszystko jest dla ludzi. Dla ludzi jest tylko margines parku narodowego, ten, w którym dopuszcza się turystykę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *