Zabudowa Lasu Bemowskiego: politycy swoje, inwestor swoje

Łosiowe Błota

Wokół zabudowy działki 180 wciąż wiele się dzieje, w telegraficznym skrócie przedstawiam zatem, co zmieniło się w ciągu ostatnich dni.

Otóż sprawa zrobiła się na tyle głośna, że do bramy przez „bazą radarową” pielgrzymować zaczęli wielcy świata polityki z wiceministrem rozwoju i głównym inspektorem nadzoru budowlanego włącznie. Głos zabrał także minister środowiska Michał Woś. Złożył on doniesienie do prokuratury, ta z kolei zwróciła się do powiatowej inspekcji nadzoru budowlanego o wstrzymanie prac na spornej działce.

Głos zabrał też deweloper, który wciąż idzie w zaparte. Twierdzi, że na działce 180 ani nie niszczył bobrowych tam, ani nie wycinał żadnych drzew. Utrzymuje zresztą, że zarzuty RDOŚ o działaniu wbrew planowi ochrony rezerwatu są bezzasadne, bo jego działka leży poza owym rezerwatem. Pisze ponadto, że teren ten jest w opłakanym stanie (co zabawne, użył nawet sformułowania, że było to miejsce spotkań narkomanów), a po realizacji inwestycji będzie cud miód i maliny. Po raz kolejny podkreśla także, że inwestycja jest ściśle związana z walką z epidemią.

Pewnym pocieszeniem jest to, że na razie żadne prace budowlane się nie toczą, choć inwestor ponoć znów coś gmera przy odwodnieniu. Czy to cisza przed burzą? Nie wykluczone. Obywatelska czujność jest więc jak najbardziej wskazana.

Autor: Jerzy Królikowski

Dumny redaktor naczelny od 2010 roku. Miłośnik Puszczy od jeszcze dłuższego czasu. Po Kampinosie głównie biega i jeździ na rowerze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *