Kto straszy w Bromierzyku?

Analizując statystyki odwiedzin Kuriera Kampinoskiego, dochodzę do wniosku, że najpopularniejszą atrakcją Puszczy Kampinoskiej jest… Ducha Droga. Po 5 latach od opublikowania wpisu na ten temat wypada więc wreszcie wspomnieć, że nie jest to jedyne kampinoskie miejsce, gdzie straszy. Zapraszam zatem do Bromierzyka zwanego „wsią wisielców”.

Bromierzyk to wieś w południowo-zachodniej części Kampinoskiego Parku Narodowego… a właściwie była wieś, bo dziś nikt już tam nie mieszka – nieruchomości wykupił KPN, domy w większości wyburzono, a pola zalesiono. Jeszcze w 2005 roku ponoć mieszkało tu 27 osób. Analiza przedwojennych map pokazuje z kolei, że w latach 30. było tu aż 39 gospodarstw i tylko niewielkie połacie lasu.

Bromierzyk w Puszczy Kampinoskiej
Kaplica w Bromierzyku

Sielsko czy straszno?

Zacznę może od tego, jak się o „wsi wisielców” dowiedziałem. Ano, nietypowo, bo przez narzędzia analityczne Google’a, z których wynikało, że niektóre osoby trafiają do „Kuriera”, wpisując hasło „Bromierzyk straszy”. Zdziwiłem się, bo czasem bywałem w tych okolicach i raczej uważałem to miejsce za sielskie, urocze i zaciszne, kojarząc je głównie z białej kapliczki (swoją drogą o ciekawej historii). Tak też zresztą Bromierzyk został opisany w przewodniku Lechosława Herza. Krótki research w internecie udowodnił jednak, że miejsce to ma zupełnie inną, straszniejszą stronę.

Bromierzyk, czyli Duchna Droga w wersji hard

Nie będę tu przytaczał szczegółowych relacji osób, które doświadczyły tu strasznych, niewyjaśnionych i tajemniczych przeżyć, bo autorzy niektórych stron zrobili to za mnie. Warto jednak zauważyć, że powtarza się tu kilka motywów z Duchnej Drogi, np. gasnące silniki pojazdów mechanicznych czy pojawiające się znikąd duchy żołnierzy. Tym, co wyróżnia jednak Bromierzyk, to fakt, że ponoć straszy tu nie tylko w nocy, ale i za dnia, nawet podczas słonecznego lata! Można się tu spodziewać np. dobiegających zza pleców odgłosów szeptów czy uderzeń łańcucha. Są też relacje o zjawach krów czy koni.

Wiele o tym miejscu mówi także nazwa „wieś wisielców” – ponoć wieszali się tu nie tylko miejscowi, ale także osoby z innych wsi, nawet tych oddalonych. Naturalnie później ich duchy straszyły tu przechodniów.

Mapa topograficzna okolic Bromierzyka z okresu międzywojennego (źródło: MapyWIG.org)

A może spojrzeć na to na serio?

Oczywiście większość czytelników będzie patrzeć na te historie jak na żart, ewentualnie na miejską (tj. puszczańską) legendę. Ale przecież nawet w legendzie jest ziarnko prawdy. Znikąd się te historie przecież wziąć nie mogły. Myślę, że warto tak właśnie warto na to spojrzeć.

Mocno wryło mi się w pamięć pewne okrutne zdjęcie przedstawiające okolice Sierakowa z września 1939 roku. Jeśli ktoś je zobaczył, trudno będzie mu się dziwić, jak mogła się zrodzić legenda o pobliskiej Duchnej Drodze.

Nie inaczej jest w Bromierzyku. Wszak w okolicy nieszczęść nie brakowało. Weźmy choćby pod uwagę tragiczny przebieg powstania styczniowego, którego niemymi świadkami była pobliska Sosna Powstańców, a także znajdujący się jeszcze bliżej Dąb Powstańców. Toczyły się tu także walki i w 1939 roku (rzut beretem była Bitwa nad Bzurą), i pod koniec wojny (legendy głoszą, że straszą tu duchy kobiet zabitych przez Sowietów). Trudno się zatem dziwić, że straumatyzowani okoliczni mieszkańcy mogli od czasu do czasu wziąć kampinoskiego zwierza lub szmer liści za jakąś zjawę.

A samobójcy? Może wyjaśnieniem jest po prostu ciężkie życie, jakie musieli wieść tutejsi mieszkańcy. Nie dość, że żyli w oddaleniu od innych osad, to jeszcze w musieli wyżyć na lichych glebach – z jednej strony mieli wydmowe piaski, a z drugiej podmokłe tereny. Dla nas to dziś sielska przyroda, ale rolnicy z pewnością nie mieli tu łatwo.

Podczas spacerów po okolicznych szlakach warto sobie nad tym podumać…

Autor: Jerzy Królikowski

Dumny redaktor naczelny od 2010 roku. Miłośnik Puszczy od jeszcze dłuższego czasu. Po Kampinosie głównie biega i jeździ na rowerze

3 komentarze do wiadomości “Kto straszy w Bromierzyku?

  1. w Bromierzyku przydałaby się tablica upamiętniająca śmierć wymordowanych przez Sowietów. To tylko nieliczni spośród tak wielu, gdy w tym samym czasie zamordowali 100tys. ludności polskiej i zydowskiej na Wołyniu

  2. Pewna pani,obecnie mieszkanka Sochaczewa ale urodzona w Bromierzyku,opowiadała w trakcie pewnego niedzielnego spotkania obok kapliczki przerażające historie o dziesiątkach ciał,zwłok żołnierzy niemieckich zalegających jeszcze po lesie długo po zakonczeniu wojny….szczątki te choć jak mniemam nie wszystkie,zostały w końcu jakoś pozbierane i pochowane we wspónej mogile,gdzie-nie wiadomo,może być że gdzieś na cmentarzu w Sochaczewie.Trochę jednak zostało tego w lesie,w lejach zasypanych tuż po wybuchu opadającą ziemią,rozwłóczonych przez zwierzęta.Niemieckie pozycje obronne były zimą 1945go celem potężnego ostrzału artylerii radzieckiej a także uporczywych nalotów,do tego stopnia że wiele odcinków załamywało się,żołnierze albo ginęli na pozycjach albo uciekali ścigani z powietrza lub rozrywani ogniem z katiusz,dział i ciężkich możdzierzy.Stąd wg.opowieści brała się ogromna ilość rozczłonkowanych szczątków ludzkich,na polach,bagnach i po lasach,z czego jakaś część zalego być może do dziś.Ten teren może być trochę analogiczny do Miasnowo Boru w Rosji,gdzie na bagnistych trudno dostępnych terenach,do dziś co roku znajduje się bardzo dużo szczątków ludzkich z czasów Drugiej Wojny,gdy dywizje niemieckie i hiszpańska znalazły się w okrążeniu i poddane były ciężkiemu ostrzałowi a potem toczyły krwawe walki z Armią Czerwoną.Te bagna i mokradła w Rosji,pomiędzy Ptersburgiem a Twerem,też uchodzą za wyjątkowo nawiedzone p.duchy i straszydła,po lasach słychać podobno serie strzałów,wrzaski w różnych językach,a nawet materializacje….To co,nasz Bromierzyk gorszy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *