Podczas niedzielnej (27 września) interwencji strażnik Kampinoskiego Parku Narodowego oddał strzały w kierunku samochodu, którym właśnie oddalali się turyści. Czy broni użyto zgodnie z prawem? To zbada prokuratura.
Wydarzenia w szczegółach przedstawia stołeczne wydanie „Gazety Wyborczej”. Jak relacjonuje czytelniczka, interwencja strażnika miała miejsce we wsi Korfowe, w związku z rzekomo nielegalnie zaparkowanym samochodem. Gdy turyści odmówili wylegitymowania się i chcieli odjechać, strażnik miał oddać strzał w kierunku ich pojazdu, uszkadzając chłodnicę. Jak podkreślają turyści, osoba oddająca strzały miała się nie przedstawić i nie okazać odznaki – to właśnie miało być powodem tego, że nie wykonywali jego poleceń.
Wg relacji gazety, strażnik ma z kolei inną wersję wydarzeń. Twierdzi, że strzały oddał, bo małżeństwo było agresywne i usiłowało go rozjechać. Co jednak istotne, to informacje nieoficjalne, bo straż KPN nie chciała udzielać szczegółowych informacji. Wiadomo natomiast, że zarówno małżeństwo, jak i Straż KPN złożyli zawiadomienie o przestępstwie. Sprawę bada już prokuratura, ale nie postawiła jeszcze nikomu zarzutów.
Ciąg dalszy wydarzeń będziemy na pewno dalej śledzić.
fot. na górze: Straż Parku/fb [charakter ilustracyjny]